MWM-Architekci-Builder-01-2015

Builder 01.2015

05.01.2015
Media

Marcin Smoczeński, Wacław Matłok, Maciej Łobos – w wywiadze dla Magazynu Builder

Marcin Smoczeński – ur. 1970 w Rzeszowie. Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej (1989-1995). Sędzia Sądu Dyscyplinarnego POIA 2002 – 2005.

Zawsze miałem przeświadczenie, że praca w zespole stwarza większe możliwości i co się z tym wiąże daje większą satysfakcję. Dlatego wspólnie z Maciejem i Wacławem rzuciliśmy się na głęboką wodę. Analizując to perspektywy  czasu muszę przyznać, ze była to decyzja absolutnie nieprzemyślana, ale jak się później okazało słuszna. Zaczynamy 15 rok naszej wspólnej architektonicznej przygody.

Wacław Matłok – ur.1973 w Dębicy. Architekt, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej (1992-2001). Uprawnienia architektoniczne od 2001 r. Członek Miejskiej Komisji Urbanistycznej w Dębicy od 2004 r. Członek Rady Podkarpackiej Okręgowej Izby Architektów od 2006 do 2010 r. Zastępca Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej PKOIA od 2010 r.

Doświadczenie zawodowe zdobywałem od początku studiów na Wydziale Architektury we Wrocławiu, gdzie oprócz zdobywania wiedzy starałem się zawsze pracować, brać udział w różnych projektach, konkursach itp. Studia, a zwłaszcza ostatni rok, to również zainteresowanie dziedziną zarządzania i zastosowanie tej wiedzy w projektowaniu w pierwszej pracy w pracowni, a później (i do dzisiaj) w naszej firmie.

Maciej Łobos – ur. 1972 w Przeworsku. Architekt, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej (1991-1997). Wiceprezes Oddziału Rzeszowskiego SARP i członek Kolegium Sędziów Konkursowych (2002-2005). Sekretarz Podkarpackiej Okręgowej Izby Architektów 2002-2005.

Wszystkiego co wiem o architekturze i wykonywaniu zawodu nauczyłem się pracując, głównie „na swoim”, razem z Marcinem i Wackiem. Studia niespecjalnie były dla mnie czasem twórczego rozwoju. Moje zainteresowania w tamtym czasie koncentrowały się na wielu różnych sprawach – polityce, ekonomii, historii, teologii itp. Fascynacja Architekturą dopadła mnie dużo później – w trakcie prowadzenia własnej praktyki i od tamtego czasu stale rośnie.

Motto projektowe i życiowe

Maciej Łobos: „Módl się tak, jakby wszystko zależało do Boga, pracuj tak, jakby wszystko zależało do Ciebie”.

Marcin Smoczeński: „Mało gadaj, dużo rób”…nie zawsze mi wychodzi.

Wacław Matłok: Jeśli wpadnę na jakąś genialną myśl, pomysł lub rozwiązanie, zadaję sobie pytanie: „Czemu lub komu to ma służyć?” Myślę, że wiele błędó popełniamy, gdy nie mamy czasu zadać sobie tego pytania i szczerze na nie odpowiedzieć (gorąco polecam zwłaszcza naszym ustawodawcom).

Autorytet / guru architektoniczny

MŁ: Bóg, ponieważ zaprojektował cały wszechświat, ale jeżeli mam wskazać kogos z ludzi to: Norman Foster – za stworzenie wyjątkowego biznesu projektowego i utrzymanie najwyższej możliwej jakości architektury; Bjarke Ingels – za pokazanie, że architektura współczesna nie musi być nudna; Herzog i De Meuron – za brak rozpoznawalnego stylu. Kazdy ich budynek jest cudownie inny i trudno się zorientować, że to ich projekt. Pomimo tylu lat pracy wciąż zaskakują. W Polsce – JEMS i Stefan Kuryłowicz.

MS: Antonio Gaudi, Stanisław Niemczyk…i moi wspólnicy oczywiście.

WM: Michał Anioł – za niezwykłe połączenie sztuki i organizacji. Architekci i budowniczowie średniowiecznych katedr – za odwagę w projektowaniu i budowaniu (do XIX w. katedra w Strasburgu była najwyższym budynkiem na świecie). Krier – za przypomnienie o relacjach przestrzeni o których w pędzie do nowoczesności zaczęliśmy zapominać.

Dom marzeń

MŁ: Taki w którym ognisko domowe nigdy nie gaśnie, a wszyscy domownicy wracają do niego, aby się w nim „ogrzać”. Biuro, w którym będziemy w stanie skończyć remont zanim zrobi się za ciasne.

MS: Takie pytanie zawsze mnie blokuje. Uff! Forma akurat jest tu najmniej ważna. Myślę, ze jest nim dom z sielanki o domu Wolnej Grupy Bukowina.

WM: Przestrzeń, gdzie czas ulega zakrzywieniu, że ludzie przebywając ze sobą nie zauważają go, napływającego wraz z problemami świata.

Najbardziej udany projekt

MŁ: Chyba nadal przed nami…

MS: To zależy pod jakim względem. Ograniczę się do  kryterium „estetyka” i ocenię projekty wykonane wyłącznie przez nasze biuro. Nominowanym jest koncepcja hotelu Collis w Przemyślu.

WM: Chcę, żeby był zawsze przede mną, a ze zrealizowanych – rozbudowa ośrodka w Arłamowie.

Projekt – zjadacz czasu

MŁ: Wszystkie !!! I to jest w nich cudowne. Męczą, ale satysfakcja na końcu jest bezcenna.

MS: No cóż, taka profesja. Jeżeli projekt jest dobrze zorganizowany, można nad tym zapanować i znaleźć sporo czasu na inne zajęcia.

WM: Nie ma ich na szczęścia zbyt wiele, ale przeważnie to te dla wyjątkowo niezdecydowanych inwestorów.

 

Pozaarchitektoniczne źródła inspiracji

MŁ: Konferencje mówcy motywacyjnego Fabiana Błaszkiewicza, a także nasze wewnętrzne dyskusje, spory i masa dowcipów. Inspirująca jest także obserwacja pracowników, którzy zaczynali z nami kilka lat temu pracę zawodową, rozwijają się, tworzą coraz większe i coraz trudniejsze projekty, pomagają nam zarządzać firmą.

MS: Są wszędzie, wystarczy tylko wybrać jedną z nich i podążyć jej tropem.

WM: Jak powiem, że są dookoła, to będzie brzmiało banalnie. Z konkretów najbardziej inspirują mnie osiągnięcia nauki, techniki i szeroko rozumianej wiedzy o człowieku (w końcu to jego możliwości kreują i wpływają na postrzeganie tego, czym się zajmujemy).

 

Ulubione rozwiązanie (materiałowe, technologiczne), którego często używam.

MŁ: Raczej nie mam takich przyzwyczajeń.

MS: Drewno i ceramika.

WM: Staram się nie ograniczać do jakichś preferencji materiałowych, a bardziej odnieść się do miejsca i uzyskania konkretnego charakteru z tego co lokalne.

 

Zaleta i wada architekta, która najbardziej rzuca się w oczy.

MŁ: Wady – niedotrzymywanie terminów, trudności z zachowaniem budżetu projektu, problemy z organizacja pracy. Zarozumialstwo i przekonanie o tym, że wszystko wie lepiej. Zalety – wykwalifikowany dyletant – jedyna osoba, która podobnie jak reżyser filmu, jest w stanie połączyć wysiłek wielu ludzi o różnych zawodach i specjalnościach w jedną spójną i przemyślaną całość.

MS: Zaleta – szerokie horyzonty…ponoć. Wada – dyletanctwo i megalomania…niestety

WM: Zaleta – interdyscyplinarna wiedza i otwartość na współpracę, ale również upór w realizacji wizji, do której jest się całkowicie przekonanym. Wada – przekonanie, że posiada się uprawnienia na nieomylność.

 

Moja pierwsza nagroda

MŁ: „Królowa Śniegu” H.Ch. Andersena, otrzymana w wieku 5 lat.

MS: Wstyd się przyznać, ale nie przypinam sobie, żebym kiedykolwiek dostał jakąś nagrodę. Cierpliwie czekam…

WM: W dziedzinie architektury – za zajęcie I miejsca (razem ze wspólnikami) w konkursie na rozbudowę Politechniki Rzeszowskiej w 2000 r. Dała dość dobry start naszej firmie.

 

Najgorszy budynek/budowla (w moim mieście, w Polsce, w Europie, na świecie)

MŁ: Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie. Po pierwsze-gniot, po drugie – symbol sowieckiej okupacji. po trzecie – fakt, ze nadal stoi to wstyd dla każdego Polaka!

MS: Nie lubię odpowiadać na takie pytania, każdy ma jakiegoś gniota na sumieniu, więc celowo je pomijam

WM: To są kwestie bardzo drażliwe. Myślę, ze kazdy przypadek czegoś uczy. Lepiej się uczyć na cudzych błędach (jeśli już są).

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia wygody przy korzystaniu z pełnej funkcjonalności.